piątek, 22 lutego 2013

Pod przykryciem nocy

  Część pierwsza
Pod Przykryciem Nocy

Rozdział I


   Stare dębowe drzwi od magazynu cicho skrzypnęły. W głównej sali zegar wybił równo 3 w nocy. Stare deski na schodach zaskrzypiały pod butami Arii. Stanęła w cieniu jednego z ogromnych, ciężkich regałów i rozglądnęła się po czytelni. Między stolikami nie było żywej duszy. Uspokojona tym faktem, dziewczyna wyszła z między regałów i przeszła bezszelestnie na drugą stronę sali. Ponownie wspięła się po schodach i tym razem przez ścianę, weszła do archiwum.
   Jak zwykle zastała ją grobowa cisza. Podeszła do wielkiego okna na końcu sali. Szybki były pokryte grubą warstwą brudu. Sprzątaczki rzadko odwiedzały to miejsce, a jak już to po to, by przespać się na jednym z foteli przy stoliku. Dziewczyna przetarła jedną z szybek. Miasto było oświetlone jedynie w centrum, a resztę spowijało jedynie blade światło księżyca w pełni. Na ulicy przed biblioteką co parę minut przejeżdżało auto oświetlając drogę reflektorami.
  Aria odeszła od okna. Odwróciła się i stanę prosto przed Elliot, duchem XX wiecznej młodej kobiety.
- O, cześć... - odezwała się cicho Aria bez większego entuzjazmu.
- Co ty taka jakaś przygnębiona chodzisz ? - spytała czule Elliot.
- To nic takiego - mruknęła cicho próbując przejść obok niej.
- O nie, nie, nie, moja droga ! Masz mi natychmiast powiedzieć do cię gnębi - Wyraz twarzy kobiety diametralnie się zmienił. No przy najmniej na tej części twarzy, która nie została spalona. Aria dała za wygraną i powiedziała :
- Po prostu tęsknie za rodziną... Mija już rok odkąd ostatni raz ich widziałam ! - powiedziała dziewczyna, a na jej twarzy pojawiły się łzy.
- Naprawdę ci współczuję, ale dobrze wiesz, że nie możesz się z nimi widywać. To zabronione ! A przy najmniej tak twierdzi Hetnam... - mruknęła Elliot. Aria uśmiechnęła się lekko i usiadła na fotelu. Tym razem Elliot nie protestowała. Sama dobrze wiedziała co to znaczy stracić rodzinę.

~~~~~~

Przepraszam, że tak długo musieliście czekać na dalszy ciąg, ale nie mogłam nigdzie znaleźć weny... Od tego rozdziały będą zamieszczane po kawałku


poniedziałek, 21 stycznia 2013

Prolog

  Dziś mija I rocznica... rocznica mojej śmierci. Przyznam się, że życie ducha nie jest nudne. Można powiedzieć, że jest dość ciekawe. Archiwum, w którym " pracuje " mieści się w Bibliotece Kongresu Stanów Zjednoczonych. Znajduje się tu prawie 150 mln książek. Dla mnie to istny raj. Jeszcze jako człowiek potrafiłam czytać parę książek dziennie. W nocy zakradam się po książki, bo w dzień Bibliotekę odwiedzają tłumy ludzi. Na szczęście do archiwum ma dostęp tylko Główny Bibliotekarz.
  Nie " mieszkam " tu sama. Jeszcze przed moim przybyciem byli były tutaj dwa duchy. Jednym z nich była XX wieczna młoda kobieta. Spłonęła w jednej z czytelni w 1937 roku. Efektem tego pożaru była spalone pół twarzy i brak ręki. Zdążyłam się przyzwyczaić do tego dość drastycznego widoku. Drugim duchem był
Herbert Putnam, bibliotekarz pracujący tu w I połowie XX wieku. Ja zmarłam ponad 20 kilometrów od tego miejsca, w Georgetown w wypadku samochodowym. Straciłam całą moją rodzinę...



To już koniec prologu. Następnego wpisu możecie się spodziewać jeszcze w tym tygodniu. Proszę o komentowanie !

niedziela, 20 stycznia 2013

Zapraszam !

Hej !
Postanowiłam zacząć pisać opowiadanie na blogu. Jak na razie nie powiem wam o czym będzie :P Pierwszy post z prologiem powinien pojawić się albo już dziś, albo dopiero jutro...