Dziś mija I rocznica... rocznica mojej śmierci. Przyznam
się, że życie ducha nie jest nudne. Można powiedzieć, że jest dość ciekawe.
Archiwum, w którym " pracuje " mieści się w Bibliotece Kongresu
Stanów Zjednoczonych. Znajduje się tu prawie 150 mln książek. Dla mnie to istny
raj. Jeszcze jako człowiek potrafiłam czytać parę książek dziennie. W nocy
zakradam się po książki, bo w dzień Bibliotekę odwiedzają tłumy ludzi. Na
szczęście do archiwum ma dostęp tylko Główny Bibliotekarz.
Nie " mieszkam
" tu sama. Jeszcze przed moim przybyciem byli były tutaj dwa duchy. Jednym
z nich była XX wieczna młoda kobieta. Spłonęła w jednej z czytelni w 1937 roku.
Efektem tego pożaru była spalone pół twarzy i brak ręki. Zdążyłam się
przyzwyczaić do tego dość drastycznego widoku. Drugim duchem był
Herbert Putnam, bibliotekarz pracujący tu w I połowie XX
wieku. Ja zmarłam ponad 20 kilometrów od tego miejsca, w Georgetown w wypadku
samochodowym. Straciłam całą moją rodzinę...
To już koniec prologu. Następnego wpisu możecie się spodziewać
jeszcze w tym tygodniu. Proszę o komentowanie !